Prawica Rzeczypospolitej
Prawica Rzeczypospolitej na Facebook
Prawica Rzeczypospolitej na YouTube
ECPM

Wsparcie

Newsletter Prawicy
Jeeli chcesz otrzymywa informacje o nowociach na stronie i dziaalnoci Prawicy.
» Zamawiam
Struktury lokalne
Do pobrania
Logo Prawicy Rzeczypospolitej.
Logo Prawicy Rzeczypospolitej
Szukaj
Aktualnoci
22-09-2008
"Rozwj czy euro" - artyku Marka Jurka w "Naszym Dzienniku"

Premier Donald Tusk zaskoczy wszystkich (na czele z ministrem finansw) deklaracj o wprowadzeniu euro ju za niecae dwa i p roku. Zaskoczy nie dlatego, e unia walutowa wymaga spenienia wymogw ustalonych w traktacie z Maastricht, ale dlatego, e szybkie wprowadzenie wsplnej waluty w sytuacji wyranych rnic w poziomie rozwoju gospodarczego Polski i krajw euro spowolni nasz wzrost gospodarczy. Zwolennicy wprowadzenia wsplnej waluty przekonuj, e jest to cel ambitny i cho czasu niewiele, moliwy do zrealizowania. Wskazuj take na korzyci gospodarcze wynikajce ze zmniejszenia kosztw transakcyjnych i odwouj si do stosunkowo szeroko podzielanej opinii o wygodzie posiadania wsplnej waluty w podrach zagranicznych. Jednoczenie dowodz, e ju dzi nasza niezaleno monetarna i ekonomiczna jest fikcj, a zatem naley jak najszybciej pozby si tego zbdnego atrybutu suwerennoci, jakim jest zotwka. Oparciem dla tej polityki jest fatalne zjawisko niechci do wasnego pastwa w czci spoeczestwa, czego politycznym przejawem jest denie do najszybszego zastpowania narodowych instytucji - midzynarodowymi.

Ale samodzielno narodowa ma na szczcie rwnie, jak pokazuj badania, szerokie oparcie w spoeczestwie. Mamy stosunkowo due przywizanie do narodowego pienidza i obawy przed wzrostem cen w wypadku jego likwidacji. Deklaracja premiera Tuska o szybkim wyrzeczeniu si waluty narodowej ma charakter przede wszystkim polityczny, a nie ekonomiczny, poniewa trudno znale dzi sensowne argumenty gospodarcze na rzecz wsplnego pienidza. Podzia opinii publicznej w tej kwestii powoduje, i PiS, najwiksza partia opozycji, ju dzi mwi o koniecznoci przeprowadzenia referendum w tej sprawie, w nadziei, e sprawa ta spolaryzuje opini publiczn, co PiS pozwoli wydoby si z obecnego kryzysu poparcia. Ale referendum to bro opinii publicznej przy braku dostatecznego poparcia dla interesu publicznego w instytucjach wadzy. Nie wolno bez potrzeby siga po ni, rzucajc na szal istnienie gwarantowanych prawem i majcych konieczne oparcie polityczne atrybutw suwerennoci. Bo PiS ju dzi moe wystpi w obronie polskiego pienidza, po prostu jasno odmawiajc - przynajmniej w tej kadencji Sejmu - poparcia dla zmiany Konstytucji w tej sprawie. Wyborcy dali PiS wadz kontroli zmian konstytucyjnych, bo sprzeciw bd wstrzymanie si od gosu 154 posw uniemoliwia jakiekolwiek zmiany konstytucyjne. Sprzeciw konstytucyjny moe by czynny - jeeli w parlamencie dochodzi do debaty. Ale moe te by uywany uprzedzajco, przez zapowied odmowy konstytucyjnych (bd okookonstytucyjnych - jak ratyfikacja traktatu) projektw rzdu. Wystarczy zapowiedzie, e w istniejcych warunkach opozycja dysponujca wadz kontroli zmian konstytucyjnych (w tym wypadku PiS), poparcia tym propozycjom nie udzieli. Koniec, kropka, spokj! Moe jednak chodzi o referendaln gr dobrem publicznym?

PiS nie skorzystao z tej wadzy, by choby odroczy na pocztku roku proces ratyfikacji traktatu lizboskiego. Abstrahujc od fatalnego finiszu negocjacji od wiosny 2006 r. i zawarcia potem, w trakcie kampanii wyborczej, zego traktatu, mogo poczeka do wyjanienia stanowiska Wielkiej Brytanii, Czech i Irlandii. Gdyby odroczyo przyjcie ustawy ratyfikacyjnej - nie muszc odrzuca traktatu, mogoby po prostu stwierdzi dzi, e upado i nie byoby ratyfikacyjnej presji na prezydenta. I teraz znw - zamiast spokojnie i stanowczo uy wadzy kontroli zmian konstytucyjnych - PiS zaczyna spekulacje na temat rzucania w referendaln gr samodzielnoci walutowej Polski.

Premier Donald Tusk tymczasem ogosi rezygnacj z polskiego pienidza rwnie bezrefleksyjnie, jak rozpocz proces ratyfikacji traktatu reformujcego (czym znacznie ograniczy moliwo oddziaywania Polski na proces debaty o reformie UE) i jak popar utworzenie albaskiego pastwa w Kosowie. W obu wypadkach kierowa si poprawnoci unijn, ktrej ani nie przysuguje atrybut nieomylnoci (vide Kosowo!), ani nie jest podzielana przez wszystkich. Wielka Brytania i Dania zadeklaroway, e pozostan przy walucie narodowej. Szwecja i Czechy - e przyjm euro, ale w przyszoci, na pewno nie teraz.

Braki refleksji PO w swej polityce wzmacnia jednak brutalizacj debaty. Kady pogld zachcajcy do samodzielnoci w polityce europejskiej, do namysu w sprawach reformy instytucji albo okolicznoci wprowadzania euro, jest kwalifikowany przez premiera jako "antyeuropejski". Ten epitet to wygodny wehiku ucieczki przed powan dyskusj nad szkodami rezygnacji z waluty narodowej. Wygody uywania wsplnego pienidza nikt nie kwestionuje, ale nad kosztami wygody naley si zastanowi.

Jest i inny motyw tej werbalnej agresji PO. To "przykrywanie" politycznych intencji unii walutowej. Wsplna waluta nie ma suy rwnomiernemu rozwojowi caej Europy, ale przeciwnie - podporzdkowaniu jej projektowi wzmocnionej wadzy Unii. Jak stwierdzi Romano Prodi w wywiadzie dla "Financial Times" w kwietniu 1999 roku: "dwoma filarami pastwa narodowego s miecz i waluta: wanie obalilimy jeden z tych filarw". Co wicej, ten sam Prodi przyzna dwa lata pniej w wywiadzie dla CNN, i "wprowadzenie euro nie ma znaczenia ekonomicznego. To posunicie w peni polityczne".

Jeli kto ma takie przekonania na temat przyszoci Europy i naszego kraju - niech je deklaruje otwarcie. Powinien jednak pamita, e do tej pory wsppraca europejska bya dzieem pastw narodowych, a ich gospodarcza konkurencja jest - grosso modo - czynnikiem wzmacniajcym Europ, bo nie pastwa osabiaj integracj europejsk, ale osabianie pastw bdzie prowadzi do osabienia Europy.

Oczywicie, ten projekt polityczny ma dalsze konsekwencje ekonomiczne - poddanie polityki gospodarczej pastw wikszej kontroli, na przykad w zakresie ujednolicenia podatkw. Przywdcy Niemiec i Francji wielokrotnie deklarowali takie zamiary. A sensem ich wykonania moe by tylko utrwalanie dzisiejszych dysproporcji rozwojowych w Europie, a nie solidarno, ich zmniejszanie i znoszenie.

Dziki polityce brytyjskiej w traktacie lizboskim nie znalazy si bezporednie zapisy dotyczce polityki podatkowej, ale przyjte mechanizmy decyzyjne nie tylko nie wykluczaj takiej standardyzacji, czyni j wrcz bardzo prawdopodobn; jak stwierdzi Hans Eichel, byy niemiecki minister finansw, "unia monetarna rozpadnie si, jeli nie pjdziemy dalej wyznaczon drog. Jestem przekonany, e niedugo bdziemy potrzebowa wsplnego systemu podatkowego".

Wprowadzenie wsplnej waluty na obszarze wikszoci Europy nie stao si stymulatorem wzrostu gospodarczego i to pomimo korzyci wynikajcych z ekonomii duej skali. Strefa euro coraz bardziej odstaje od tempa wzrostu innych kontynentw. Przeregulowana gospodarka euro jest zbyt skrpowana rnymi dyrektywami i ograniczeniami, by mc swobodnie konkurowa z innymi obszarami gospodarczymi. Wrd tych krpujcych regulacji niewtpliwie najbardziej dotkliwymi s te wynikajce ze wsplnej waluty. Przy jednej polityce monetarnej nie da si elastycznie reagowa na potrzeby i wyzwania tak rnych spoeczestw. Wsplna waluta jest jedn z zasadniczych przyczyn wyhamowania tak dynamicznej wczenie gospodarki irlandzkiej.

W tej sytuacji powstaje zasadnicze pytanie o cele polskiej polityki gospodarczej. Czy celem naszej polityki w cigu najbliszych lat ma by jak najszybszy rozwj gospodarczy, zmniejszanie rnic midzy Polsk a naszymi zachodnimi partnerami? Czy te celem ma by polityka automatycznego dostosowywania si do oczekiwa silniejszych gospodarczo pastw Europy? To ten dylemat rozstrzygamy decyzj o zachowaniu bd odrzuceniu polskiego pienidza. Jeli wybieramy szybki rozwj - powinnimy zachowa niezbdne instrumenty polityki rozwoju - wasn polityk kursow i polityk stp procentowych.

Jest wreszcie aspekt spoeczny. We wszystkich krajach, w ktrych wprowadzono wspln walut, koszty utrzymania wyranie wzrosy. Zapaciy rodziny, bo im wiksza rodzina - tym wzrost cen bardziej dotkliwy. To, co byo odczuwalne dla spoeczestw posiadajcych silniejsze gospodarki, bdzie bardziej odczuwalne dla nas. Mwi o tym premier Donald Tusk, obejmujc wadz; zapewnia wtedy, e zrobi wszystko, by "proces przechodzenia na wspln walut by bezpieczny dla gospodarki i jak najbardziej korzystny dla zwykych ludzi. Nie bdziemy si trzyma adnej doktryny. (...) Bezpieczestwo zwykych obywateli w tym procesie bdzie dla nas przykazaniem numer jeden". C takiego wic si stao, jakich to nieogoszonych odkry dokonali doradcy premiera na czele z ministrem Sawomirem Nowakiem, e ju dzi, mimo niestabilnej sytuacji w gospodarce wiatowej, mamy rezygnowa z zasadniczego atrybutu suwerennoci i wanego instrumentu ksztatowania wasnej gospodarki?

Marek Jurek

"Nasz Dziennik", 22 wrzenia 2008 r.



Copyright © Prawica Rzeczypospolitej

[ wykonanie ]