Prawica Rzeczypospolitej
Prawica Rzeczypospolitej na Facebook
Prawica Rzeczypospolitej na YouTube
ECPM
Europejski Chrześcijański Ruch Polityczny

Wsparcie

Newsletter Prawicy
Jeżeli chcesz otrzymywać informacje o nowościach na stronie i działalności Prawicy.
» Zamawiam
Struktury lokalne
Do pobrania
Logo Prawicy Rzeczypospolitej.
Logo Prawicy Rzeczypospolitej
Szukaj
Aktualności
28-09-2018
Gość Niedzielny - Jurek: Destrukcja i nadzieja

W Europie istnieje realna, choć bynajmniej nie urzędowa, solidarność.

Dwa tygodnie temu paryski „Le Monde” zamieścił ogromną grafikę obrazującą dwie (współistniejące ciągle) polityczne Europy. Europę Emmanuela Macrona i Europę Viktora Orbána. Piszę „ciągle współistniejące”, bo politycy podzielający nastawienie Macrona nie poczuwają się bynajmniej do solidarności z państwami i tą częścią opinii europejskiej, dla których reprezentatywny jest premier Węgier, jego poglądy i polityka. Zamanifestowali to otwarcie tydzień temu, przegłosowując w Parlamencie Europejskim wniosek o uruchomienie przeciwko Węgrom procedury artykułu siódmego traktatu o Unii Europejskiej. Za tym technicznym sformułowaniem kryje się po prostu wykluczenie Węgier |ze współdecyzji na międzyrządowych szczytach Unii Europejskiej. Wyproszenie ich za drzwi jako państwa gorszego sortu.

Zarzuty wobec Węgier były po prostu absurdalne. Na przykład, że Węgry chcą, aby zagraniczne placówki edukacyjne akademickie, szczególnie uniwersytet George’a Sorosa, działały w ramach węgierskiego prawa. Jak można powoływać się na rządy prawa i atakować taki postulat? Z Sorosem problemy ma wiele krajów, na przykład Izrael i Włochy. Wszędzie jest rzecznikiem multikulturalnej rewolucji, która państwa ma pozbawić suwerennej władzy, a narody – historycznej tożsamości. W czasie debaty premier Orbán wskazał, że podobne wymogi wobec zagranicznych instytucji akademickich funkcjonują w Bawarii, ale przewodniczący największego klubu w parlamencie, Manfred Weber z bawarskiej CSU, nie raczył nawet odpowiedzieć. Milcząco przyznał premierowi Węgier rację, po czym zagłosował za wykluczeniem jego kraju z Rady Europejskiej.

Węgry atakowano również za rzekomą dyskryminację mniejszości romskiej. Wprawdzie węgierska wiceprzewodnicząca Parlamentu, Lívia Járóka, zebrała wielkie brawa od całej sali, gdy powiedziała, że jako węgierska Romka sama jest najlepszym świadkiem, jak wiele Węgry robią dla emancypacji społeczności cygańskiej, ale na oklaskach się skończyło. Kilka dni później przeciw dyskryminacji Romów odbywała się wielka demonstracja w Portugalii, ojczyźnie poprzedniego przewodniczącego Komisji Europejskiej, ale Portugalia (jako dobrze „skonsolidowana demokracja”) nie potrzebuje ani bieżącego nadzoru, ani interwencji władz Unii Europejskiej.

Parlament przegłosował fatalny antywęgierski wniosek, ale debata potwierdziła, że w Europie istnieje realna, choć bynajmniej nie urzędowa, solidarność. W obronie Węgier występowali posłowie z najróżniejszych krajów, odwołując się do tych samych wartości i zasad. A przede wszystkim na posterunku był premier Viktor Orbán. Nie po to, żeby się tłumaczyć, ale żeby bronić swojego kraju i zapomnianych wartości cywilizacji europejskiej, które Węgry chcą urzeczywistniać w swojej polityce. Bo – jak mówił pułkownik Beck – należy otwarcie zapytać, o co w tym wszystkim chodzi? Bo winą Węgier jest to, że bronią swej tożsamości chrześcijańskiej, praw rodziny, suwerennych kompetencji i granic. Bronią wartości, które Unia Europejska otwarcie ignoruje, a w codziennej praktyce zwalcza. I Węgry zostawiono by może nawet w spokoju, gdyby nie to, że są przykładem dla innych krajów, że ich przykład inspiruje tyle nadziei.

Solidarność ma też inne wymiary. Grupa posłów do Parlamentu Europejskiego zgłosiła Mary Wagner do dorocznej Nagrody Sacharowa, prestiżowego wyróżnienia za obronę praw człowieka. Mary Wagner zapłaciła wielką cenę za nieugiętą obronę prawa do życia w Kanadzie. Za modlitwę i rozdawanie róż na terenie klinik aborcyjnych była wielokrotnie więziona. Ostatnio otrzymała wyrok dziewięciu miesięcy więzienia. Jej zaangażowanie ma charakter najzupełniej sokratejski: ujawnia niesprawiedliwość obowiązującego „prawa”, przyjmując na siebie jego skutki. Zebrać podpisy pod tą kandydaturą nie było łatwo. Pozostali kandydaci mieli oficjalne poparcie klubów parlamentarnych, jedynie Mary Wagner wyłącznie indywidualnych posłów. Sama ta historia może stanowić ciekawe studium przypadku, przydatne do analizy socjologicznej stanu naszej cywilizacji. Najważniejsze jednak, że Mary Wagner została oficjalną kandydatką do Nagrody Sacharowa, że uznanie dla walki o prawo do urodzenia się każdego człowieka wyraziliśmy nie podczas kameralnej czy środowiskowej konferencji na temat „wartości”, ale – tak jak uczył Pius XI w encyklice o Chrystusie Królu – na wielkim międzynarodowym forum, w kontekście uznania dla walki o sprawiedliwość jako taką. Rok temu adwokaci Mary Wagner szukali w świecie świadectw uznania dla jej postawy. Dziś mają certyfikat niepodważalny: oficjalny hołd poważnej części Parlamentu Europejskiego dla jej świadectwa człowieczeństwa, wbrew prześladowaniom, których doświadcza.

Źródło: Gość Niedzielny.



Copyright © Prawica Rzeczypospolitej

[ wykonanie ]